Artystyczna podróż: wybrzeże południowej Anglii
- 13 mar
- 5 minut(y) czytania
Właściwie chodzi wyłącznie o to, żeby nie poddać się zmęczeniu, nigdy nie dopuścić do braku zainteresowania, do obojętności, nigdy nie zagubić swej bezcennej ciekawości, bo wtedy człowiek sam sobie pozwala umrzeć. — Tove Jansson

Najpiękniejsze miejsce jakie w życiu widziałam
Drogi Czytelniku,
Po dłuższym pobycie w Polsce, o którym pisałam w poprzednim poście, marzyłam o tym żeby odkryć coś zupełnie nowego. Włochy kocham całym sercem, ale coś mi mówiło, że chyba nie chcę tam jeszcze wracać.
Długo zastanawiałam się, leżąc w dusznym mieszkaniu na sztruksowej kanapie, gdzie by tutaj pojechać. Czułam się odrobinę przytłoczona możliwością wyboru i czułam ciężar związany z koniecznością obmyślenia konkretnego planu.
Może to zabrzmi pretensjonalnie, ale przewijały mi się przed oczami obrazy ciepłych miejsc na południu Europy, w których jesień zapewne jest niezwykle przyjemna, ale nie czułam w związku z tym żadnej ekscytacji. I wtedy mnie olśniło: przecież ja kocham jesień i nie chcę jej tracić, przedłużając sobie w nieskończoność powoli oddalające się w Polsce lato. Pomyślałam, że chciałabym pojechać do miejsca, w którym to właśnie jesień jest najpiękniejsza.
Wtedy przypomniała mi się pewna inspirująca podróż mojej znajomej z instagrama, która kilka lat temu objechała sama południowe wybrzeże Anglii swoim malutkim fiatem 500, śpiąc w nim i robiąc trasę z Dover aż do Kornwalii. Z Francuzką Maryne obserwujemy się od około 13 lat, od kiedy założyłam konto na instagramie, więc postanowiłam napisac do niej z prośbą o więcej informacji w związku z jej dawną podróżą.
Pod koniec września, zainspirowani i spakowani w nasz mały, lecz pojemny samochód ruszyliśmy (jak zwykle ja i mój mąż, ponieważ ktoś musi prowadzić to auto! ;) ) w długą podróż z zachodniej Polski, przez Niemcy, Belgię i Francję, aby popłynąć promem z Dunkierki do Dover.

Anglia oczarowała mnie od pierwszej chwili. Architektura, wybrzeże, rozległe połacie zieleni i śnieżnobiałe klify były jednym z najpiękniejszych widoków jakie widziałam. Stojąc pod Seven Sisters oczy miałam pełne łez a na twarzy najszczerszy uśmiech zachwytu. Nie wiedziałam jeszcze, że najlepsze dopiero przede mną. Gdy zaparkowaliśmy na parkingu przy Durdle Door serce zabiło mi mocniej.



Przepiękny szlak spacerowy rozdzielał się na dwie ścieżki, z których jedna wiodła na najpiękniejszą plażę południowej Anglii, ja jestem w stanie się pokusić o nazwanie ją najpiękniejszą plażą świata, a druga do przepięknej jasnobłękitnej jurajskiej zatoki, która pamięta czasy dinozaurów.


Małe słodkie przyjemności
Zachwytom nie było końca, nieustannie powtarzałam na głos, że jest tutaj niewiarygodnie pięknie. Głosik w środku podpowiedział mi, że gdzieś na końcu szlaku, przy zatoce może być jakaś miła kawiarnia i naprawdę tak było!
Przypominała mi jedno z moich ulubionych miejsc na półwyspie Snæfellsnes na Islandii. Położona bardzo podobnie, nad samym brzegiem wody, tworzyła niesamowicie ciepłą i przytulną atmosferę dla odwiedzających ją gości.
Przez drewniane okienka ze szprosami widać było bawiące się na brzegu psy, a scones czyli słodkie bułeczki podawane z clotted cream i małym dżemikiem smakowały tam wyśmienicie w połączeniu z mocną czarną herbatą z mlekiem.


Objazdówka wzdłuż wybrzeża
Objechaliśmy całe południowe wybrzeże Anglii aż do Kornwalii, zwiedzając wyjątkowe miejsca jak: Greenway House czyli letnią rezydencję Agathy Christie (której książki uwielbiam), Stourhead Gardens, gdzie kręcono scenę oświadczyn pana Darcy z Dumy i Uprzedzenia, Lyme Regis miejscowość, w której można zbierać na plaży skamieniałości z czasów jury, przepiękne wybrzeże Kornwalii wraz z jej wyjątkowymi miasteczkami – artystycznym St Ives i Penzance z widokiem na otoczoną wodami morza górę St Michel. (bliźniaczą do tej we Francji, ale o tym za chwilę).
W czasie tej nieco ponadtygodniowej wycieczki zakochaliśmy się w Anglii i może gdyby nie wyjątkowo niesmaczne jedzenie i horrendalne ceny nieruchomości (również na wynajem) to chcielibyśmy tam zostać.
Anglia w moim kadrze
Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć, ponieważ tak jak już wspominałam Anglia jest przepiękna i chciałabym Wam ją pokazać moimi oczami (przez obiektyw aparatu).
Poniżej Stourhead Gardens. Ogród powstał w XVIII wieku i jest klasycznym przykładem angielskiego ogrodu krajobrazowego z mnóstwem ścieżek i pięknych punktów widokowych, gdzie sam spacer wokół (sztucznego) jeziora ma 3 km! Można się tam zgubić, co też nam się przytrafiło i ledwo zdążyliśmy wyjść przed zamknięciem. Bonusem dla fanów Jane Austen jest fakt, że kręcono tam scenę oświadczyn z Dumy i Uprzedzenia.



St Ives
St Ives, które jest miasteczkiem artystów. Słynie z pięknego złotego światła, którym zachywycają się malarze i fotograficy. Otoczone błękitem morza, ma w sobie niepowtarzalny klimat. Osobiście podczas chodzenia po tym miasteczku miałam w głowie piosenkę The Kooks – Seaside, posłuchajcie a może poczujecie tą niezwykła atmosferę tego miejsca.





Greenway House
Poniżej letnia rezydencja Agathy Christie – Greenway House. Co ciekawe jej piękna wielka posiadłość położona malowniczo nad rzeką wśród zielenii służyła jej wyłącznie do odpoczynku i spokojnego spędzenia czasu z rodziną. Nigdy tam nie pracowała, mimo że inspirujące otoczenie bardzo by sprzyjało pisaniu.
Jedna z akcji jej powieści Zbrodnia na festynie a w oryginalnej wersji Dead Man’s Folly dzieje się właśnie tam. Ciekawostka, że adaptacja filmowa tej książki również była nagrywana w domku na łodzie (boathouse), który można zwiedzić w tej posiadłości. Christie nazywała Greenway „the loveliest place in the world” i użyła jego ogrodów, ścieżek i przystani jako inspiracji dla tej historii.
Greenway House, miał bezpośredni widok na rzekę, lecz Agatha postanowiła posadzić przed nim wysokie drzewa, żeby zapewnić sobie prywatność. Pisarka była bardzo skromna i nie chciała epatować swoim bogactwem i przepychem posiadłości, dlatego postanowiła osłonić dom od rzeki i przepływających tam łodzi.




Lyme Regis
Poniżej miasteczko Lyme Regis, w którym jak wspominałam wcześniej można zbierać skamieniałości z czasów jury i jest to zupełnie legalne! Tamte klify mają około 200 milionów lat i ciągle się kruszą. Dzięki temu po każdym sztormie nowe skamieniałości wypadają na plażę.


Poniżej – St Michel's Mount czyli bliźniacza angielska wersja francuskiej Mont-Saint-Michel czyli klasztoru położonego na skale otoczonego wodą. Legenda mówi, że sam Michał Archanioł objawiał się, żeby wskazać miejsce budowy świątyni.
I coś może w tym jest, bo takich świątyń pod wezwaniem St Michel jest więcej i co ciekawe położone są na mapie w prawie idealnej linii. Dla zainteresowanych polecam zgłębić tajemnicę St Michael’s Sword Line. Istnieje legenda, że linia pokrywa się z kierunkiem zachodu słońca w dniu przesilenia letniego, co miało symbolizować zwycięstwo światła nad ciemnością.

Nieoczekiwane spotkanie
Pamiętacie o Ruth, o której opowiadałam Wam w poście o miesiącu spędzonym w Kalabrii? Brytyjka, która wtedy kupiła ode mnie obraz z widokiem na włoską uliczkę, mieszka właśnie na południowym wybrzeżu Anglii! Wspaniale było móc się z nią spotkać po tych kilku miesiącach. Ruth wybrała wyjątkowe miejsce, bo klimatyczną kawiarnię, w której oprócz nas było mnóstwo starszych pań popijających herbatę z pięknych imbryków i to z niesamowitym widokiem na morze. Zaraz pod tą kawiarnią znajdowała się jedna z najstarszych kolejek linowych, otwarta w 1926 r. Babbacombe Cliff Railway, która transportowała (np. seniorki z kawiarni) na piękną plażę znajdującą się u stóp klifu!

Anglia to tylko przystanek w tej Artystycznej podróży
Tym razem była to krótsza podróż, takie typowe wakacje, w których skoncentrowana byłam wyłącznie na zwiedzaniu. Anglia niezwykle mnie zainspirowała i chciałabym wrócić tam by móc pomowalować w plenerze te niezwykłe krajobrazy, które ma do zaoferowania. Rozpisałam się bardzo, bo jest to dla mnie miejsce zupełnie wyjątkowe, więc może o faktycznym celu mojej jesiennej artystycznej podróży, w którym spędziłam dwa miesiące malując okolicę, opowiem Wam nastepnym razem!

Zaproszenie
Chcę opowiedzieć Ci jak przebiegała moja Artystyczna Podróż krok po kroku — przeprowadzić Cię przez miejsca, w których mieszkałam, sztukę, którą tworzyłam, i refleksje, które mnie prowadziły.
Zapraszam Cię do wspólnej drogi— w poszukiwaniu domu, marzeń i odkrywania siebie.
Dziękuję, że tu jesteś. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej.
Do usłyszenia,
Lidia ♡





